
Boskiej Liturgii o godzinie 9.00 przewodniczył proboszcz parafii ks.mitrat Jerzy Bogacewicz w asyście ks.mitrata Teodora Weremiejuka i ks.protodiakona Marcina Kuźmy. Śpiewał chór pod dyr. Marty Zinkiewicz. Dzisiaj w IV-ą Niedzielę Wielkiego Postu Cerkiew czci pamięć św. Jana Klimaka i 40 Męczenników z Sebasty. Proboszcz wygłosił kazanie ewangeliczne. Podczas Liturgii św. Bazylego czytano Ewangelię wg Św. Apostoła i Ewangelisty Marka, Mk (9, 17- 31): „W owym czasie przyszedł do Jezusa pewien człowiek, kłaniając się powiedział, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. On zaś rzekł do nich: O, plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie! I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego. A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: On umarł. Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na osobności: Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić? Rzekł im: Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą /i postem/. Po wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileję, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”.
Czytano też Ewangelię wg Św. Apostoła i Ewangelisty Mateusza, Mt 4, 25 – 9, 12 „W owym czasie za Chrystusem szły liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania. Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami”.
Za www.prawoslawie.pl mnich Jan Klimak JAN KLIMAK, mnich (Prepodobnyj Ioann Lestwicznik), 30 marca/12 kwietnia i czwarta niedziela Wielkiego Postu. Urodził się około 569 r. w bliżej nieznanym miejscu. Pierwsze informacje na temat jego życia pochodzą z czasów, gdy miał szesnaście lat. Przybył wówczas na górę Synaj i zapragnął całkowicie poświęcić się Bogu, rozwijając w sobie szczególne posłuszeństwo. Mając dwadzieścia lat Jan złożył śluby zakonne i oddał się woli wybranego ojca duchowego o imieniu Makary. Już wówczas starcy przepowiedzieli, iż w przyszłości będzie „gwiazdą życia duchowego”. Przez dziewiętnaście lat mieszkał pod kierunkiem swego opiekuna. Po jego śmierci odszedł na pustynię, by resztę życia spędzić w poście, modlitwie, odosobnieniu i milczeniu. Szczególnie głęboko w jego sercu tkwiła modlitwa i miłość do Boga. Nigdy nie opuszczała go pokuta i smutek z powodu grzechów. Wiele czasu poświęcał też umartwianiu ciała, każde pożywienie spożywał w niezwykle skromnych ilościach. Po czterdziestu latach ascezy, Jan został ihumenem monasteru na Synaju. Pełnił tę funkcję przez cztery lata, po czym zdecydował się ponownie odejść na pustynię. Tam zmarł w 649 r. mając osiemdziesiąt lat. Najpopularniejszy pisarz ascetyczny owego okresu pozostawił dla potomnych wskazówki jak należy prowadzić życie duchowe, aby otrzymać zbawienie. Zawarł je w utworze zwanym „Drabina do raju” („Lestwica”), w którym przedstawił trzydzieści szczebli duchowej pracy nad sobą w celu osiągnięcia doskonałości moralnej. Dzieło to było popularne zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Przyczyniło się też do pojawienia się „drabiny do niebios” – nowego tematu w ikonografii bizantyjskiej. W ikonografii święty przedstawiany jest jako siwobrody, nieco łysiejący starzec w czarnych szatach mnicha wielkiej schimy. Zależnie od typu wyobrażenia trzyma księgę lub zwój, a prawą ręką błogosławi. Poza przedstawieniami indywidualnymi święty ukazywany jest na ikonach „Drabiny do raju”, gdzie niekiedy trzyma zwój z napisem: „Widzicie, bracia, wąska jest droga wiodąca do rajskich szerokości, a szeroka do piekła” oraz w towarzystwie innych nie wymienionych z imienia mnichów. Imię Jan pochodzi z języka hebrajskiego i oznacza „Bóg jest łaskawy”.
Cerkiew świętuje pamięć 40 męczenników z Sebasty. CZTERDZIESTU MĘCZENNIKÓW SEBASTYJSKICH (Sorok muczenikow siewastijskich), 9/22 marca. W 313 r. św. cesarz Konstantyn Wielki wydał edykt, dzięki któremu chrześcijaństwo przestało być religią prześladowaną, a stało się równoprawne z pogaństwem. Jednak współcesarz Licyniusz, władca wschodniej części imperium, kilka lat później przestał respektować dekret. W swojej części Cesarstwa Rzymskiego rozpoczął prześladowania, przygotowując się w ten sposób do walki z Konstantynem. Bał się bowiem przejścia oddziałów chrześcijańskich na stronę wroga. W tym czasie, w jednym z miast Armenii, Sebaście, stacjonował oddział składający się z czterdziestu Kapadocjan. Byli oni znani ze swojego męstwa i niejednokrotnie zwycięsko wychodzili z wojennych potyczek. Wszyscy byli chrześcijanami. Kiedy żołnierze odmówili złożenia ofiary bogom pogańskim, rządca miasta kazał wtrącić ich do więzienia. Męczennicy pomodlili się gorąco i nocą usłyszeli głos: „Kto wytrwa do końca, będzie zbawiony.” (Mk 13,13). Następnego dnia rządca chciał ponownie odwlec świętych od wiary w Chrystusa. Wychwalał ich męstwo, młodość i siłę. Za złożenie ofiary bożkom obiecywał uznanie i nagrody od samego cesarza. Jednak rycerze Pańscy stanowczo odmówili. Po tygodniu do miasta przybył znany sędzia Licjusz i nad żołnierzami odbył się sąd. Święci mężnie odpowiadali: „Zabierz nam nie tylko nasze wojskowe dystynkcje, ale i życie nasze. Nie ma dla nas nic droższego niż Chrystus Bóg.” Wtedy sędzia polecił ich ukamienować. Zdarzył się jednak cud – kamienie padały obok świętych. Prześladowcy zrozumieli, że żołnierzy chroni jakaś niewidzialna moc. W więzieniu męczennicy spędzili noc na modlitwie i ponownie usłyszeli głos Chrystusa: „Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. (J 11,25) Bądźcie mężni i nie bójcie się, gdyż przyjmiecie niewiędnące wieńce chwały.” Była bardzo mroźna zima. Świętych, nazajutrz, rozebrano i postawiono pod strażą na zamarzniętym jeziorze, niedaleko miasta. Chcąc złamać mężnych wojowników, na brzegu postawiono rozgrzaną łaźnię. Jeden z żołnierzy nie wytrzymał chłodu i pobiegł w kierunku brzegu. Jednak gdy tylko przestąpił próg łaźni, padł martwy. O trzeciej godzinie w nocy, gdy męczennicy nieustannie trwali w modlitwie, nagle blask z niebios ogarnął jezioro, stopniał lód, a woda w jeziorze ogrzała się. Strażnicy spali, tylko jeden z nich, o imieniu Aglajusz czuwał i zobaczył jak nad głowami męczenników pojawiło się trzydzieści dziewięć wieńców. Wtedy zrozumiał, że żołnierz, który pobiegł do łaźni stracił swój wieniec. Rozebrał się i ze słowami: „I ja jestem chrześcijaninem!” dołączył do męczenników. Następnego dnia, prześladowcy widząc żywych męczenników i Aglajusza, który razem z nimi wychwalał Chrystusa, wyciągnęli ich z wody i połamali im golenie. W czasie tej okrutnej kaźni, matka najmłodszego z żołnierzy, Meletona, podtrzymywała syna w wierze. Ciała męczenników spalono, a kości wrzucono do rzeki, żeby chrześcijanie ich nie zebrali. Po trzech dniach męczennicy ukazali się w widzeniu Piotrowi, biskupowi Sebasty, wskazując miejsce ukrycia swych doczesnych szczątków. Arcypasterz odnalazł jaśniejące nieziemskim blaskiem kości świętych w wodzie, po czym z wielką czcią je pochował. Za www.cerkiew.pl Pamięć świętych czterdziestu męczenników czci się zawsze podczas Wielkiego Postu.Według tradycji jest to tzw. „Prawosławny Dzień Mężczyzn”.

























więcej zdjęć https://www.facebook.com/media/set/?vanity=ParafiaPrawoslawnaNarodzeniaNmpWBielskuPodlaskim&set=a.1374703071359479